poprzednia galeria

Maciek

rocznik ‘89, dziennikarz

Czasem bowiem nawet samotność bywa piękna,
jeśli w odpowiedni sposób człowiek stymuluje swoim życiem.

Jestem góralem niskopiennym. Wywodzę się bowiem z Bielawy, która leży u podnóża Gór Sowich. Dlaczego zatem Wrocław? Za sprawą duetu moich pasji: sportu oraz muzyki.

W moim pokoju jest trochę jak w antykwariacie. Ze stosu gazet zrobiłem sobie stół, muzyczna biblioteka stanowi zaś kolorowy świat, ułożony z setek tysięcy dźwięków. Jak połączyłem obie pasje? Najprościej byłoby pewnie zabrać ze sobą przenośny odtwarzacz i usiąść na trybunach. Mnie to nie zadowalało, dlatego zabrałem się za dziennikarstwo. Tak, mam słabość do czytania i pisania. Oddycham bowiem powietrzem Wrocławia, gdzie setki spraw romansują z tysiącami ludzi. Wiem, że wpływam na innych. To poczucie, kiedy dostajesz sygnał od kogoś, kto poświęcił swój czas (czyt. cząstkę swojego życia) na przeczytanie, czy zwykłe posłuchanie ciebie, niweluje wszelaką szarość dziennikarskiej codzienności.

Muzyka i sport powodują, że jestem naturalnym bigamistą. Możliwość tworzenia była we mnie od dziecka, właściwie swój pierwszy blog zacząłem prowadzić jeszcze w podstawówce. Taki zeszytowy, bez kilobajtów i ciasteczek (dobra, ciasteczka były). Teraz piszę o sporcie i mówię o muzyce. A żyję jednym i drugim, pośród ludzi, którzy potrafią zarówno dodać, jak i odebrać energię. Istotą jest jednak pamiętać o tym, co siedzi w nas.

następna galeria

półprywatny świat - 824 strony
zawodowa pisanina - Sportem po oczach