poprzednia galeria

Jakub

rocznik ‘90, fan dwóch kółek

Najważniejsza rzeczą jest myśleć za samego siebie,
ale jeszcze bardziej za wszystkich innych uczestników ruchu!

Na co dzień jesteśmy zmuszeni punktualnie dojeżdżać do celu. Poranna podróż samochodem to przyjemne rozwiązanie, jednak problemem są korki uliczne. Podróż komunikacją zbiorową również wydaje się komfortowa i przyjemna, jednak są też poranne tłoki w pojeździe czy kłótnie gapowicza z kontrolerami biletów. A do tego jeszcze za to wszystko płacić…

Mając lat około 20 stwierdziłem, że będę wszędzie dojeżdżał rowerem. Bardzo szybko kupiłem tani rower miejski oraz dobre zabezpieczenie przed kradzieżą (to warunek konieczny tak samo jak stary rower). Z perspektywy rowerzysty dostrzegłem jak małym miastem jest Wrocław. Nieraz robiłem z kumplem test: on wsiadał do tramwaju, a ja jechałem rowerem. Mam wąską kierownicę, więc wciskając się między lusterka lub między pieszych po prostu wiedziałem, że i tak dojadę pierwszy na miejsce!

Mówi się, że rowerzyści są najbardziej nie lubianym uczestnikami ruchu drogowego. Ja tego w ogóle tego nie odczuwam, bo potrafię żyć w zgodzie z kierowcami. Większy problem stanowią “idioci” na ścieżkach dla rowerów. Z własnego doświadczenia wiem, że pieszych tak na wszelki wypadek należy omijać szerokim łukiem. Zazwyczaj jeżdżę rowerem bardzo szybko, jednak potrafię zwolnić lub zatrzymać się całkiem w momencie gdy sytuacja tego ode mnie wymaga.

następna galeria