poprzednia galeria

Monika

rocznik ‘93, fotografka kotów

Oddycham kotami,
ale bardzo cicho, aby ich nie spłoszyć.

Fotografowanie mruczków, to wieczna praca "na kolanach", poświecenie, dobry i szybki refleks, umiejętność patrzenia na świat oczami kota. Z niczym nie można porównać uczucia, gdy kot po godzinie, czy dwóch zdecyduje się tobie zaufać i zasypia ci na kolanach. Mogłabym godzinami je fotografować, ale zazwyczaj zjawiam się w ich życiu tylko na chwilę. Pomimo dość sporej ilości sfotografowanych kotów każdy dla mnie jest wyjątkowy.

Moja pasja jest bardzo silnie związana z pomocą tym potrzebującym, właściwie to przecież z niej się zrodziła. Głównym celem była pomoc, umożliwienie kotu szybciejszego znalezienia domu. Ale z czasem, totalnie przepadłam i nie wystarczały mi już tylko zdjęcia dla fundacji. A teraz... Ciągle robię ich więcej i więcej. Zaprzyjaźnione trio. Pasja. Pomoc. Koty.

Podczas moich wycieczek po domach tymczasowych odkrywam wiele ulic Wrocławia o których nie miałam wcześniej pojęcia. Często przystaję, ryzykując spóźnieniem, aby przyjrzeć się dokładniej jakieś starej kamienicy. To uwielbiam chyba najbardziej we Wrocławiu, że w jednej chwili jestem w nowoczesnym mieście, a w drugiej przenoszę się do klimatycznego miasteczka.

następna galeria

Facebook Monika Malek Fotografia