poprzednia galeria

Apolinary

rocznik '82, włóczykij szukający wiatru w polu

Życie jest nieustającą podróżą
i tylko od nas zależy gdzie nas zaprowadzi.

Podążam własną ścieżką, bardzo często na przekór wszystkiemu (zwłaszcza sobie samemu). Czuję się obywatelem świata, włóczykijem obserwującym wnikliwie otaczają mnie rzeczywistość. Stale w pogoni za wiatrem w polu, podążam śladami Kotojelenia i aż oczy mi błyszczą na samą myśl co może czekać za kolejnym zakrętem. Wolne chwile wykorzystuję by planować kolejne wyprawy by koniec końców spontanicznie ruszyć w zupełnie innym kierunku. W drodze cenie sobie kontakt z ludźmi, tymi prawdziwymi, którzy nie wzdrygają się na samą myśl o odmiennych opiniach i chętnie dzielą się tym co widzieli, przeżyli i czego spróbowali. Nad lenistwo basenowe przedkładam aktywne poszukiwanie tożsamości miejsca, w którym jestem. Potrafię jednak przystanąć i odetchnąć pełna piersią, pozwalając przy tym by magia miejsca, do którego trafiłem całkowicie mnie przeszyła.

Niczym modelina z zajęć plastyki w podstawówce, poprzez podróże, kształtuję siebie, wiedząc, że proces ten będzie nieustannie trwał. Mimo zwrotów z zachodu na wschód, z południa na północ zawsze wracam do "swojego" miejsca, a właściwie dwóch. Pierwszym jest Bolesławiec, w którym się wychowałem i gdzie jest mój dom rodzinny. Od zawsze jednak wiedziałem, że Wrocław to jest "to". Z tym kulturalnym tyglem jestem związany i to właśnie tutaj jest mój początkowy i końcowy punkt w każdej wyprawie. Nie wyobrażam sobie bym mógł mieszkać w innym polskim mieście...

następna galeria