poprzednia galeria

Maja

rocznik '90, performerka

Wrocław przywitał mnie deszczem i tak też żegna

Decyzje innych ludzi z nim związanych mocno wpływały na mnie i na moją twórczość w ostatnich latach. Mogę zatem powiedzieć, że odbijałam się od niego jak piłka, na każdym etapie inaczej. Nigdy nie doświadczałam bezpośrednio. Do teraz. Od samego początku wszystko pod znakiem zapytania, tak zapamiętam pierwsze momenty. Puste mieszkanie, skrzypiące windy, ciemne korytarze. Samotność wśród ludzi. Disorder. Monodram.

Przyjechałam obejrzeć miejsce. Nie wiadomo czy uda mi się wystąpić. W zasadzie może być tak, że dzień przed dowiem się, że wydarzenie się nie odbędzie. Nie poddam się. Zagram, choćby na ulicy. Niepewność do ostatniej chwili. Pusty bar. Garstka ludzi, którzy przyszli i na coś czekają. Ja jestem gdzieś poza. Pomiędzy grą a życiem. Nie wiem co zaczynać, i czy w ogóle. Minuta przed, a w zasadzie już piętnaście po. Otrzymuję ostateczny sygnał. Wszystkie niewiadome nagle składają się w jedną całość. Mogę zaczynać. To jest napad. Wszyscy róbcie, co wam powiem, a nikomu nie stanie się krzywda.

Jestem. Być pewną siebie. Iść cały czas do przodu (niekoniecznie przed siebie). Skupiać się na tu i teraz. Wywoływać odźwięk między tymi, którzy żyją razem.

A ty się (w) czasie okaż Wrocławiu.

następna galeria

Maja Okamgnienie: majaokamgnienie.blogspot.com