poprzednia galeria

Krzysiek

rocznik '92, deskorolkarz

Kocham Wrocław za ulice, schody, barierki …
bo mogę to wykorzystać w czasie jazdy!

Już nie pamiętam kiedy zacząłem. Kilka dobrych lat minęło, ale wiem, że zakochałem się od pierwszego odepchnięcia. To było na świętej pamięci skateparku na Wolności. Jeżdżę żeby odbić od codziennej szarej rzeczywistości, odstresować się i dla jakiegośtam własnego rozwoju. Kocham Wrocław ale jest tu stanowczo zbyt mało miejsc w których można w spokoju pojeździć na deskorolce. W większości tych miejsc kończy się na interwencji ochrony, policji albo straży miejskiej. Niekiedy wysokimi mandatami za "niszczenie mienia"

Mówię “szara rzeczywistość”, bo moja młodość nie jest kolorowa. Uczę się i pracuję. “Dzięki” temu nie mam chwili na nic, bo pracuję po 12 godzin. Do tego dziewczyna, której też trzeba poświęcić czas. Na deskę mam czas raz w tygodniu. Kiedy tylko znajduje czas jeżdżę z ziomkami, ale czasami lubię zrobić sobie samotną wycieczkę przez miasto. Dziewczyna też sama próbowała swoich sił na desce, ale jak to u dziewczyn bywa - zajawa szybko jej minęła. W Polsce jest mało dziewczyn jeżdżących na desce, bo w większości tracą zapał. Poza tym jest to sport ekstremalny.

następna galeria