Karolina

rocznik '88, miłośniczka zwierząt

„Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem”

We wrocławskiej dżungli jest wiele istot na które na co dzień mało kto zwraca uwagę - bezdomnych, porzuconych psów i kotów, potrąconych ptaków, chorych bądź przymarzających jeży. Ja nie potrafię przejść obok nich obojętnie, a takie stworzenia jakby zawsze wiedziały w czyją stronę skierować swój miauk, szczek…

Mam wiekową już suczkę ze schroniska, kota nad którym ktoś się znęcał w piwnicy na Sępolnie, a teraz adoptowaliśmy z narzeczonym koteczkę po przejściach, ślepą na jedno oko. Takie zwierzaki potrafią się odwdzięczyć miłością i wdzięcznością jak żadne inne, rasowce z hodowli. Chciałabym, żeby każdy widząc potrącone nieszczęście nie przeszedł obojętnie tylko zareagował! We Wrocławiu działa wiele fundacji prozwierzęcyh, które pomogą w takiej sytuacji. Ostateczność to schronisko - ale lepsza niż śmierć na ulicy. Nigdy nie żałowałam czasu poświęconego na ratowanie żadnego stwora - czy był to potrącony gołąb, czy ogłuszony nietoperz, kociaki, psiaki czy nawet wąż.

Moją największą pasją jest jazda konna. Zaczęłam we wrocławskim Hucule mając 8 lat, jeżdżę tam do dziś. Nie ma wspanialszego uczucia niż galop po ściernisku czy lesie. Uwielbiam pracę z końmi, na każdej płaszczyźnie. Jestem mocno związana ze swoją stadniną. To jedno z lepszych miejsc we Wrocławiu, na uboczu w pięknym otoczeniu, bardzo też dbają o swoje konie.

następna galeria