poprzednia galeria

Martyna

rocznik '91, tancerka

Uwielbiam te krótkie, cudowne momenty na scenie,
gdzie nic innego się nie liczy, tylko ja, widownia i taniec

Trzy lata temu nie pomyślałabym, że będę mieszkać właśnie tutaj. Widzę ile ludzi „wciąga” to miasto. Jest w nim coś magicznego, coś, co sprawia, że zostaje się na dłużej niż planowało. Najpierw mój starszy brat, który przyjechał na studia - obecnie ma tutaj rodzinę i pracę. Później ja, a planuje to kuzyn. Dlaczego Wrocław? Na początku była to tylko praca, teraz to przede wszystkim ludzie i miasto. Nie wyobrażam sobie mieszkać gdzie indziej w Polsce, niż we Wrocławiu. Ale wiem, że to kolejne miejsce - nie ostatnie.

Pochodzę z Częstochowy, z domu wyjechałam bardzo szybko. Zamieszkałam w Warszawie, w internacie. Dziewięcioletnia szkoła baletowa - „marzenie każdej dziewczynki”? Z daleka od rodziny - radź sobie sama. Wszystko z własnego wyboru - nie było to ukryte pragnienie mojej mamy, tylko poważna decyzja dwunastolatki. Od początku wiedziałam, że w przyszłości będę tańczyć. Balet to ciężka praca, godziny spędzone na sali, dążenie do perfekcji.

Aktualnie jestem tancerką w Operze Wrocławskiej. Cieszę się, że udało mi się połączyć pracę z życiową pasją.

następna galeria