poprzednia galeria

Michalina

rocznik '37, pasjonatka gotowania

Moje wnuki od lat zachwalają
słynne już w naszej rodzinie obiady u Babci.

Do Wrocławia przyjechałam z rodziną w 1947 roku z Białej Podlaskiej. Mieszkaliśmy na Śródmieściu na ul. Żeromskiego. Na początku nie polubiłam tego miasta, było zagruzowane, w powietrzu czuć było pozostałości wojny, a w pamięci wciąż były obrazy rodzinnych, zielonych stron. Ale razem z Wrocławiem, zmieniało się tez moje nastawienie. Polubiłam to miasto. Kiedy zdarza mi się jechać tramwajem czy autobusem z przyjemnością patrzę na wrocławską zieleń, a stawiany kolejny budynek powoduje uśmiech na twarzy. Przez te wszystkie lata Wrocław zmienił się bardzo i czasem trudno jest odgadnąć, w którym jest się miejscu, ale i tak je uwielbiam.

Równie mocno jak Wrocław uwielbiam gotować, a właściwie najbardziej lubi to moja rodzina. Uwielbiają udka indycze oraz golonkę i kluski śląskie. Za każdym razem robię to z miłości i myślę, że dlatego tak wszystkim smakuje. Mam nadzieję, że jak mój prawnuk Kuba dorośnie także będzie zachwalać moją kuchnie. Rodzinne obiady to nie jedyny powód, dla którego gotuję od serca - gotuję dla męża, z którym jestem już 55 lat.

następna galeria