poprzednia galeria

Екатерина (Ekaterina)

rocznik '88 dziennikarka

Język polski brzmi trochę zabawnie, ale jak pierwszy raz
zobaczyłam przypadki i końcówki, od razu przestało być śmiesznie.

Rok 2012 i pierwsze spotkanie z Wrocławiem. Polubiłam to, że nie jest dużym miastem i jest tu po prostu wygodnie. Pamiętam, jak z moim mężem byliśmy w Parku Edyty Stein i marzyliśmy, jak by fajnie było być "wrocławianami". Od czerwca 2013 jesteśmy. Widzę we Wrocławiu to, czego mi wcześniej brakowało i dlatego jestem absolutnie zakochana w stolicy Dolnego Śląska. No i góry! W Kaliningradzie nie mamy tam nic takiego. Myślę, że nigdy nie przestanę mówić "Patrz! To jest góra!", kiedy znajdujemy się gdzieś obok.

Pochodzę z Królewca czyli Kaliningradu. Już tam byłam dziennikarką. Teraz codziennie czytam polskie gazety, robię tłumaczenia, piszę własne artykuły o turystyce, wydarzeniach, polityce i po prostu życiu w Polsce. Te tematy są bardzo aktualne dla obwodu Kaliningradzkiego, bo mamy już realizowany projekt małego ruchu granicznego. Chcę aby Rosjanie poznali Polskę z innej strony, bo Polska jest przepiękna!

Były sytuacje, gdy Polacy słyszeli mój akcent i zaczynali od razu wspominać swoje lekcje rosyjskiego. Kilka razy śpiewali mi piosenki! Policjant z Gdańska przez telefon zaśpiewał mi odcinek piosenki z Krokodyla Geny. Albo lekarz, którego ulubioną piosenką okazała się być ''Samotna brodzi harmonia'' (a ja jej nawet znałam!).

następna galeria