poprzednia galeria

Agnieszka

rocznik '80, “mon amour”

Swoje rzeczy metkuję nazwą “mon amour”
co oznacza “moja miłość” po francusku.
Tak właśnie określiłabym szycie.

Moją pasją jest szycie. Szyję od zawsze: najpierw były to ubranka dla lalek, potem dla siebie ubrania ze starych ubrań mamy. Jestem samoukiem, ale babcia była krawcową więc może przekazała mi to w genach. Przez jakiś czas zaprzestałam szycia, ale we Wrocławiu wszystko zaczęło się na nowo. To właśnie za namową koleżanki zaczęłam szyć nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Ta dobra dusza namówiła mnie, że warto i to co robię może się podobać. Zaczęłam od znajomych, potem znajomych znajomych i tak poszło.

Szycie jest dla mnie odskocznią od codzienności. To coś bez czego nie umiem już żyć - najważniejsza rzecz zaraz po mojej rodzinie! Szyję wieczorami, nocami, bo tylko wtedy mam czas, ale każda zadowolona klientka czy klient dodaje mi skrzydeł. I właściwie dopiero jak szykowałam się do zdjęć studyjnych, okazało się że większość mojej szafy, to ubrania uszyte przeze mnie samą.

następna galeria