poprzednia galeria

Wioletta

rocznik '87, gotująca germanistka

Dopiero od niedawna podoba mi się Wrocław
i w końcu akceptuję moje istnienie w nim.

Jestem Wioletta, nigdy Wioletka, lat prawie 28. We Wrocławiu od urodzenia, choć nie zawsze byłam zadowolona, że pochodzę z dużego miasta. Szczególnie w czasie studiów żałowałam, że mój rodzinny dom nie znajduje się gdzieś hen daleko na wsi, gdzie w czasie przerwy semestralnej mogłabym naładować się energią. Obecnie lubię od czasu do czasu uciec stąd, by popracować w polu czy zaszyć się w małym miasteczku, gdzie po godz. 20 już nikogo nie widać na ulicach.

Tu we Wrocławiu studiowałam germanistykę. Język niemiecki miał się stać narzędziem w pracy, a nigdy nie byłam do końca zdecydowana, co chce w życiu robić. Zbierałam różne umiejętności i wciąż miałam nadzieję, że kiedyś stworzą one jedną całość, a ja będę mieć satysfakcjonujące mnie zajęcie. Wciąż na to czekam.

A w między czasie odrywam się od rzeczywistości i rozładowuje napięcie w kuchni. Gotowanie jest dla mnie zajęciem, które daje mi poczucie, że w końcu w swoim życiu mam nad czymś kontrole. Tak wiele w życiu, wydaje nam się, kontrolujemy, a tak naprawdę jest odwrotnie. Kuchnia jest dla mnie miejscem, gdzie mogę tworzyć, co zechcę i kreować jak chcę, gdzie mogę czuć się wolna.

następna galeria