poprzednia galeria

Gosia

rocznik '76, minimaniaczka

Mój “czerwony” to 4 najbrzydsze auto na świecie!
Większość myśli, że wystrugaliśmy go w garażu wieczorową porą…

Jestem minimaniaczką, kocham te auta i to co się z nimi wiąże. “Czerwony” jest "specyficzny" i budzi dużo skrajnych emocji. Znajomi dali mu przezwisko YETI - wszyscy o nim słyszeli, a nikt go nie widział. Z perspektywy siedzenia na wysokości 40 cm nad ziemią wszystko wygląda inaczej, jedzie się powoli, bocznymi drogami , gdzie można chłonąć klimat a świat pędzi obok.

Mam ogromny szacunek do oldtimerów i zabytkowej motoryzacji, kiedyś dbano o detale, auta miały duszę, teraz tylko masówka i plastik. Ludzie w światku zabytkowej motoryzacji często zazdrośnie strzegą swoich skarbów i albo trzymają 356 dni w roku w garażu albo nie pozwalają się zbliżać jak już je pokażą. Ja tego nie rozumiem! Chcę przybliżać nie zainteresowanym piękno starych samochodów, ocalić ten klimat. Może kiedyś ktoś się "zakocha" i też zostanie fanatykiem?

Kiedyś jadąc na spotkanie klasyków we Wro-Red, "czerwont" odmówił posłuszeństwa, spychaliśmy auto z drogi, a ludzie nas zaczepiali, na poboczu robili sobie z nim zdjęcia. Mój mąż był wściekły na auto a nie na ludzi, ale oni go dodatkowo irytowali. Opowiadaliśmy historię samochodu i uśmiechaliśmy się choć było nam nie do śmiechu.

Jestem wrocławianką od urodzenia ale miasto podobnie jak dom rodzinny i garaż (ten jest najważniejszy!) traktuję jak bazę i punkt wypadowy na mapie.

następna galeria