poprzednia galeria

Ula

rocznik '88, miłośniczka ogoniastych

Znajomi twierdzą, że oszalałam na punkcie szczurów.
Ja mogę nazwać to po prostu “szczurdolnięciem”.

Moja miłość do gryzoni trwa już dobrych parę lat, ale moje serce zdecydowanie skradły szczury. Większość ludzi podchodzi do nich z dystansem i obrzydzeniem, ja natomiast uwielbiam je przytulać, bawić i drapać za uszkami. Szczury są niesamowicie mądre, oddane i zabawne, poświęcając im czas i uwagę można się mile zaskoczyć ile w takim małym ciałku jest podkładów energii, sprytu i mądrości. W Chinach szczur jest symbolem m.in. szczęścia i powodzenia, ja natomiast mogę zapewnić, że szczury dają wiele szczęścia poprzez samą swoją obecność.

Pierwszy tatuaż zrobiłam zaraz po stracie ukochanego psiaka, czułam, że potrzebuję mieć po nim pamiątkę w postaci tuszu pod skórą… i tak to się zaczęło. A nawiązując do mojego „szczurdolnięcia” oczywiście nie mogło na moim ciele zabraknąć szczura, przedstawionego może trochę inaczej ale oddającego moją bezwarunkową miłość do ogoniastych.

Czy oddycham Wrocławiem? Na pewno! Moje ukochane miejsce to wały nad Odrą, spędzam tam większość wolnego czasu spacerując lub odpoczywając na trawie. Wiosną i latem jest to najlepsze miejsce na spotkanie ze znajomymi czy wspólne grillowanie, jesienią i zimą można odpocząć w ciszy i spokoju z dala od zgiełku miasta.

następna galeria