poprzednia galeria

Wojtek

rocznik '83, triathlonista

Każdy przebiegnięty przez kogoś z drużyny kilometr jest jak krzyk: DA SIĘ!!! To manifest życia i radości z niego!

Do Wrocławia przyjechałem na studia ... z Inowrocławia. Wiem, że to taka mała zmiana - ino tylko trzy litery. Przyjechałem i się zachwyciłem. Chodziłem po ulicach z zadartą głową i podziwiałem bogate zdobienia kamienic, piękne choć zaniedbane detale. Miasto tętniło życiem, zawsze można było gdzieś pójść, zobaczyć coś ciekawego, a ludzie byli mili i otwarci. Po jakimś czasie zacząłem dostrzegać również jego wady. Zaczęło mnie zniechęcać i przytłaczać. I wtedy odkryłem je na nowo

Zacząłem trenować triathlon. Dzięki niemu odkryłem i wciąż odkrywam, w jak pięknym miejscu żyję. Jadąc rano do pracy mam już za sobą jazdę do Trzebnicy lub Sobótki, bieg po wałach nad Odrą lub kąpiel w stawach w Jelczu. I wiem, że dzień będzie udany.

Triathlon jest sportem indywidualnym, ale wraz z przyjaciółmi postanowiliśmy zamienić go w sport drużynowy. Zebraliśmy grupę zapaleńców, zorganizowaliśmy treningi, wejścia na basen, opiekę trenera. Staramy się dzielić doświadczeniem, pomagać, zachęcać. Kilkanaście godzin treningu tygodniowo wymaga przeorganizowania życia całej rodziny, dlatego wszelka pomoc jest na wagę złota i tym bardziej należy docenić wysiłek tych, którzy takie wyzwanie podejmują.

następna galeria