poprzednia galeria

Maciek

rocznik '79, domowa kuchnia

 

To takie miłe zaskoczenie,
że w dużym mieście może być swojsko.

Doskonale pamiętam studenckie czasy, tramwaje nocne i knysze na Dworcu Głównym. Te czasy minęły już bezpowrotnie i wspominam je z sentymentem. Nie ma już tamtego Wrocławia, nie ma już tamtego "Mnie". Oboje zmieniliśmy się i nie chodzi tylko o te parę dodatkowych lat;)

W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że trzeba zwolnić troszkę pędzący czas i zwróć większą uwagę na Siebie. Jak się okazało oba cele są ze sobą powiązane, a ich osiągnięcie jest łatwe i przyjemne. Tak właśnie zaczęła się przygoda najpierw z domową piekarnią, domowym browarem. Później doszły sery i inne różności… i zrobiło się bardzo swojsko. A że takich ludzi, jak się okazało, jest w około dużo, na tej drodze pozostanę pewnie dłużej. Odpowiadają mi takie kolaże, uzupełniających się przeciwieństw.

następna galeria