poprzednia galeria

Aleksander

rocznik '88, organizator eventów

Żeby poznać życie nie wystarczy żyć, przynajmniej w moim odczuciu. Poznawanie siebie, innych, świata to moja definicja na życie i doświadczanie go.

Lubię poniedziałki. Głównie dlatego, że typowy tydzień dla mnie wygląda zupełnie inaczej niż przeciętnego Polaka. Sam też nigdy do końca nie wiem jak będzie wyglądał, ale w naszej branży nie spotyka się to z wielkim zdziwieniem. Zlecenia odchodzą dochodzą. Event sam się nie obsłuży, a ekran sam się nie postawi. Interesuję się fotografią. Szefowa w drugiej pracy dała mi starego Olympusa i poprosiła o zdjęcia z koncertów. Tak zaczęła się moja przygoda z fotografią. A po niej przygoda z realizacją z kamer w drugiej pracy. Także dużo wyjeżdżam. Potrafi mnie nie być przez kilka dni. Potrafi mnie nie być przez miesiąc. Może to być Polska. Może to być Europa. Najdalej była Azja. Jak nie z pracą to z plecakiem i hitchhike. Najdłużej nie było mnie pół roku. Zawsze brakuje mi wtedy znajomych, więc wynagradzam im moją nieobecność organizowaniem dobrych imprez. Cztery koncerty, czterech DJów i do tego dwa parkiety. Znajomi dla znajomych. Podobno dużo lepsze niż imprezy w klubach po których chodzę i robię zdjęcia. Jak nie robię zdjęć to dużo tańczę. W sumie z aparatem też. Albo w zbroi ze stowarzyszenia. Terenowe gry fabularne robimy. Spróbujcie ułożyć sobie z tego tydzień. A dlaczego lubię poniedziałki? W poniedziałki rano wraca się do Wrocławia, a tam czeka na mnie mój kot.

następna galeria