poprzednia galeria

Саша (Sasza)

rocznik '63, turysta z aparatem

Ludziom z Kaliningradu łatwiej pojechać na Zachód.
Rosja dla nas jest dalekim Wschodem.

Przyjeżdżałem do Polski w latach osiemdziesiątych na wymiany międzystudenckie. Byłem w Elblągu i Olsztynie, i czułem się jak w Kaliningradzie. Architekturę Kaliningradu można też porównać do waszego Psiego Pola. W tamtych latach wymiana studencka musiała być zrównoważona - trzydzieści osób od nas przyjechało do Polski, więc trzydziestu Polaków musiało w tym samym czasie przyjechać do Związku Radzieckiego.

Fotografuję od dzieciństwa. Wtedy używałem analogowego Zenita i więcej fotografowałem. Nie lubię fotografować ludzi, bo nie lubię robić bliskich portretów. Ale ludzie, którzy są częścią pejzażu fajnie wychodzą na zdjęciach miejskich. Ludzi fotografuję tylko wtedy, kiedy robię zdjęcia rodzinie, pokazuję je im a potem odkładam na półkę.

Córka jest daleko i nie daleko. Polska dla ludzi urodzonych w Kaliningradzie jest bliskim i dobrym sąsiadem. Więc nie mam z tym problemu. Czujemy się bardziej związani z Europą niż z Rosją także ze względów geograficznych. Bez problemu przyjeżdżamy do Polski, natomiast wyjazd do Rosji to cała wyprawa.

następna galeria