poprzednia galeria

Kasia

rocznik '92, zakręconowłosa

Nie chciałabym, żeby moje dzieci mieszkały w mieście,
znały tylko gołębie jako dzikie zwierzęta i nie rozróżniały drzew.

Przyjechałam do Wrocławia na studia, więc pewnie jeszcze parę lat tutaj pomieszkam. Studiuję dietetykę, a moją pasją jest zdrowy styl życia. Zdrowy dla mnie oznacza świadomy wybór produktów, które nie szkodzą.

Przez część życia mieszkałam w leśniczówce, czuję się bardzo związana z naturą - wiem, że raczej ciężko o bór w środku Wrocławia, ale nie pogardziłabym wiewiórkami w Parku Grabiszyńskim. W szkole nie mieliśmy najłatwiej - dzieci się z nami nie bawiły po lekcjach, bo przyjeżdżała mama i nas zabierała. Byliśmy trochę odizolowani, ale ukształtowało nam to charakter. Interesowaliśmy się innymi rzeczami, potrafiliśmy zrobić drabinkę i wspiąć się po niej na jabłonkę albo wbijać gwoździe. Nie pamiętam, co z nimi robiliśmy, ale wbijaliśmy ich naprawdę dużo. Jak ostatnio opowiadałam koledze, który całe życie przeżył w kamienicy, nie mógł się nasłuchać.

Poza tym, uwielbiam swoje włosy, dużo krwawej walki z nimi stoczyłam, ale teraz to moje oczko w głowie. Chcę żeby było ich dużo na zdjęciu. Z kręconymi włosami jest tak, że najpierw bardzo chce mieć je proste, potem próbuje się wszystkie metody prostowania, potem następuje faza smutnej rezygnacji, aż wreszcie zjawia się ktoś kto mówi: “ej, ale ona ma fajne loki” i wtedy się dostrzega, że są piękne.

następna galeria