poprzednia galeria

Asia

rocznik '83, TorBa Nerka

Nie potrafię przejść obojętnie obok lumpeksu,
kiedyś tylko tam można było znaleźć coś oryginalnego!

Jako dziecko bawiłam się najczęściej przy maszynie do szycia. To zasługa mojej mamy - genialnej krawcowej - która pokazała mi masę krawieckich sztuczek. Najpierw szyłam ciuchy dla lalek, ale szybko mnie to znudziło i cięłam co popadnie, tworząc dziwne ciuchy dla siebie. Mama oczywiście nie pozwalała mi w nich chodzić do szkoły, bo np. miały widoczne szwy na prawej stronie. Dopiero potem zrozumiała, że ja mam taką wizję. Wtedy trudno było ubrać się inaczej niż w koszulę w kratę albo bluzę Fruit of the loom, a ja tak bardzo chciałam inaczej!

Po Wrocławiu poruszam sie głównie na rowerze. Kiedyś wymarzyłam sobie torebkę nerkę, która bardzo się przydaje gdy się sporo czasu spędza na rowerowaniu. Kiedy okazało się, że znalezienie tej wymarzonej jest trudniejsze niż sądziłam, postanowiłam sama ją uszyć. Potem powstały TorBy dla znajomych, ich znajomych, aż okazało się, że Wrocław zna i lubi TorBę.

Dziś szyje nie tylko nerki, ale też ciuchy, często z używanych ubrań z second handów, dzięki temu są niepowtarzalne... a Wrocław świetnie to rozumie i docenia taki ubraniowy recycling.

następna galeria

link do TorBy: https://www.facebook.com/kUpSeOrgan