poprzednia galeria

Mijau (Michał)

rocznik '91, dawca krwi

Zawsze dawaj z siebie wszystko, chyba że oddajesz krew.

Doskonale pamiętam swój pierwszy raz – 12. marca 2010 roku w jednym z wrocławskich liceów. Poszedłem wiedziony ciekawością i odrobiną lenistwa (prześwitującą mi na co dzień), bo pojawiła się okazja, do urwania się z dwóch ostatnich lekcji: angielskiego i wuefu, bo przecież będę osłabiony.

W dzieciństwie prawie nie chorowałem. W szpitalu byłem tylko przez parę dni po przyjściu na świat i niezbyt to pamiętam. Kiedy zobaczyłem gigantyczną igłę, którą sympatyczna pani pielęgniarka zamierzała we mnie wkłuć, coś się we mnie skurczyło! Musiałem jednak być twardy, bo koleżanki patrzyły.
– Panie są takimi wampirami naszych czasów – zagaiłem tuż przed wbiciem.
Pani wampirka przytaknęła z uśmiechem i zanurzyła igłę w mojej żyle. Nawet nie pisnąłem. Ani nie zemdlałem. Takie wagary i spotkania z paniami wampirkami weszły mi w nawyk; nadal regularnie odwiedzam RCKiK przy ulicy Czerwonego Krzyża i dzielę się sobą.

We Wrocławiu zawsze podobało mi się, że mam tak dużo różnych ciekawych rzeczy pod ręką, które kiedyś ograniczały się do podwórka z 4 drzewami robiącymi za bramki, płotem, po którym się chodziło i paroma trzepakami. Później odkryłem imprezy cykliczne np. UFO forum, organizowane przez parę lat (być może dalej, nie wiem) w domu kultury przy Kasprowicza. Organizował to Janusz Zagórski - chyba najbardziej znany polski ufolog.

następna galeria