poprzednia galeria

Iwona

rocznik '63, rękodzieło artystyczne

W dobrym momencie otrzymałam w darze ciężką chorobę.
To był rok 2000. Przeżyłam. Dostałam drugie życie.

Jak człowiek zaczyna szukać w korzeniach, to dochodzi do wniosku, że ktoś zaprojektował jego życie. Najczęściej to są rodzice,nawet jeśli wizja życia dziecka była całkowicie inna. Młodzi pozwalają się kształtować, gdyż często nie mają pojęcia czy ich pomysł na życie jest dobry. Moim marzeniem zawsze była Szkoła Rękodzielnictwa Artystycznego w Bielawie, natomiast marzeniem moich opiekunów było pielęgniarstwo. Wiem, że byłam dobrą pielęgniarką, ale teraz bym się nie “odnalazła” przy pacjentach.

Po chorobie byłam niesprawna fizycznie, miałam problem z wyrażaniem siebie, więc zaczęłam pisać. Wydałam tomik wiersz, zaczęłam chodzić na warsztaty literackie i wieczory poetyckie. Tam też ludzie wystawiali się ze swoimi pracami, więc i ja zaczęłam. Na początku od kartek, rysunków dla dzieci i obrazów florystycznych. Nadal potrzebowałam klasycznej rehabilitacji, ale psychicznie podniosłam się i zaczęłam nowe życie. Pierwsze pięćdziesiąt lat poświęciłam pielęgniarstwu, następne pięćdziesiąt zamierzam poświęcić swojej nowej pasji.

Ciągle nie mam dochodów na rozkręcenie mojej pasji. Brakuje mi pomieszczenia. Byłabym przeszczęśliwa, gdybym mogła żyć ze swoich prac. Mam tego mnóstwo w głowie.

następna galeria