poprzednia galeria

Dorota i Mufi

rocznik '84, architekt/psia mama

Mufi obudził we mnie matczyne uczucia,
a opieka nad nim przygotowała mnie do macierzyństwa.

Od kiedy w moim życiu pojawiła się mała wąsata foka – Mufi - nabrało ono dodatkowego kolorytu. Stał się moim najlepszym i najwierniejszym przyjacielem, który dzieli ze mną wspaniałe jak i trudne chwile. Oprócz mojej największej pasji - architektury i designu, która jest jednocześnie moją pracą, zaraził mnie ogromną miłością i czułością do całej rasy buldożków francuskich. Wszystkie ‘bulwy’ to małe chrumkająco-chrapiące świnki o bardzo wesołym usposobieniu. Mufi vel Piczeron, Pan Pazio, Flisak (nie sposób wymienić powstające neologizmy mojego autorstwa) jest jednak wyjątkowy. Jestem z nim od kiedy był małym oseskiem i jedyne rozstania to czas moich dalekich podróży, które dają mi prąd do życia. Wówczas Mufaska jest rozpieszczany u dziadków.

Wszystkie inne małe i duże wyprawy odbywamy wspólnie. Uwielbiamy penetrować wrocławskie parki i odkrywać sekretne zakamarki, w których obserwuję jak Mufcio cieszy się życiem. Goni wiewiórki, profesjonalnie gra w piłkę, a w szczególności lubimy niedzielne spacery, do parku Grabiszyńskiego, na Górkę Skarbowców czy mało znanego parku Wschodniego, gdzie co weekend odbywają się spędy buldogów. Kiedy człowiek patrzy na te pluszowe stworki, które zawadiacko świrują, naprawdę dostrzega szczęście w drobiazgach i czuje dlaczego warto żyć!

następna galeria