poprzednia galeria

Bartek

rocznik '89, fotograf

Mój Wrocław pachnie kurzem sceny,
potem wylanym podczas robienia zdjęć i muzyką.
I za to go kocham!

Jestem typowym narkomanem, a moim narkotykiem jest fotografia. Śmieję się z tego często, ale nie mogę usiedzieć na koncercie, na którym nie mam możliwości robienia zdjęć. Nosi mnie, widzę kadry, smucę się, bo to światło fajne, bo artyści szaleją na scenie. Fotografia wydarzeń kulturalnych stała się moją pasją, z której mam ogromną przyjemność.

Pierwsze spotkanie zakończyło się... pobiciem! Robiąc zdjęcia na koncercie grupy Żywiołak stałem blisko artystów. W pewnej chwili napierająca fala fanów popchnęła mnie na odsłuchy, muzyk doskoczył blisko fanów i... dostałem w czoło skrzypcami. Chyba nie ma lepszego sposobu na rozpoczęcie przygody, prawda?

Dzięki festiwalom odkryłem jak głęboko to zajęcie we mnie wrosło. Zasada mówi, że powinno się jak najmniej przeszkadzać widzom, dlatego najczęściej klęczy się pod sceną. W 2013 roku na jednej z prób medialnych fotografowaliśmy w Imparcie bębniarzy z Korei Południowej. Wielka sala pusta, tylko grupa fotografów, dźwiękowcy, oświetleniowcy i obsługa techniczna. Wszyscy pod sceną. W pewnej chwili artyści wkraczają na scenę, a robiący zdjęcia... puff, wszyscy na kolana. Jedynie koleżanka z nas się śmieje. Po chwili doszło do nas, że niepotrzebnie klękamy - przecież nikogo za nami nie było!

następna galeria

Dunvael Photography