poprzednia galeria

Adrianna

rocznik '87, majsterkowicz

Kiedy czegoś nie wiem, konsultuję się z tatą
i z tą wiedzą udaję się do specjalistycznego sklepu.

W moim domu rodzinnym wszystkie remonty większe i mniejsze zawsze przeprowadzaliśmy sami. Nie pamiętam dokładnie, ile miałam lat, jak zaczęłam pomagać rodzicom, ale nie pamiętam również, żebym tego nie robiła. Dlatego mogę powiedzieć, że robiłam to "od zawsze"! Na początku było to smarowanie tapet klejem, z czasem zaczęłam dostawać bardziej "odpowiedzialne" zadania. Kilka lat temu kupiliśmy domek na wsi, który nadawał się do kapitalnego remontu. Każdą wolną chwilę spędzaliśmy w nim, żeby jak najszybciej móc w pełni z niego korzystać. Robiłam dokładnie wszystko, od szpachlowania, szlifowania czy malowania przez wymierzanie i kładzenie paneli po robienie dachu. Często również potrafię dostrzec potencjalne rzeczy, które dla innych są bezużyteczne, np z dwóch klatek wyciągnęłam to, co było w nich najlepsze i zrobiłam świetną klatkę dla mojego chomika. Majsterkowanie, remontowanie i tworzenie "z niczego" bardzo mnie odpręża, ale jednocześnie daje wiele satysfakcji.

Przed przeprowadzką we Wrocławiu byłam tylko 3 razy, ale zawsze czułam się tutaj jak w domu. Dlatego było to jedyne miasto, poza rodzinnym Poznaniem, w którym wyobrażałam sobie życie. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego akurat to miasto mnie urzekło, ale po prawie roku spędzonym tutaj, stwierdzam, że klimat Wrocławia oraz niesamowita serdeczność i bezinteresowność jego mieszkańców sprawiają, że nie żałuję, iż podjęłam ryzyko.

następna galeria