poprzednia galeria

Patrycja

rocznik '91, redaktorka i fanka siatkówki

Jestem pod wrażeniem, jak wiele wysiłku kosztuje zawodników
praca nad sobą. Taki widok napędza, żeby samemu się rozwijać.

„Patrycja, żarliwa dyskutantka” – tak podsumował mnie jeden z kolegów. Jakby to nie brzmiało, nie mogłam się nie zgodzić – na moje szczęście. Próbuję odnaleźć w pamięci moment, kiedy zaczęłam zaciskać kciuki w czasie oglądania meczów siatkówki, ale przypominam sobie tylko szał, kiedy w 2009 roku, polska reprezentacja wróciła z Turcji ze złotem Mistrzów Europy. I wtedy się zaczęło – forsowanie siatkówki jako sportu narodowego. Obserwowanie meczów ligowych stało się obowiązkowym punktem w czasie sezonu, spotkania reprezentacji wpisywałam w terminarz na długo przed ich rozegraniem, a wyjazdy „na żywo”, to czysta euforia.

Sposób na połączenie siatkówki i gadania znalazłam we Wrocławiu – mieście, które przez ostatnie cztery lata zafundowało mi prawdziwy rollercoaster.

Od zawsze dużo mówiłam, ale nie spodziewałam się, że skłonność do słowotoku może zaprowadzić mnie przed mikrofon. I to próżność przywiodła mnie na przesłuchanie do Radia LUZ. Lubię iskrzenie na antenie, takie między ludzkie. Musi być tarcie, bez tego jest nudno. Ale moment idealny, to ten, gdy po raz pierwszy na mecz polskiej reprezentacji wybrałam się z radiowym mikrofonem, do wrocławskiej Hali Stulecia. O tak, to lubię.

następna galeria