poprzednia galeria

Kuba

rocznik '89, parkour

Moja pasja jest po prostu sposobem,
by całkiem nie umrzeć w miejscu, w którym żyję.

Nigdy nie byłem wybitnie sportowym typem i w sumie dalej nie jestem. Jestem raczej gościem, który niespecjalnie się odnajduje w dzisiejszym świecie i nie wie dlaczego nie mieszka w lesie. Nie rozumiem, dlaczego ludzie nie dbają o siebie, o swoje możliwości, umiejętności, zdrowie itp. Cierpię na manię interakcji z otoczeniem, jak coś jest zepsute to po prostu muszę to naprawić, jak jest brzydkie to muszę to upiększyć! Właśnie ta kreatywność pchnęła mnie w stronę sportów tak zwanych ekstremalnych, choć nigdy nie lubiłem się bać. Zwykle pukam się w głowę, gdy słyszę, że “parkur jest zajebisty, bo adrenalina” a ja odpowiadam “jaka kurwa adrenalina?” Tysiące powtórzeń - maleńkich rzeczy, byle mieć pewność, że potrafisz lądować, a potem, nawet gdy już umiesz, to i tak powtarzasz znowu. Mózg ma tak, że lubi zapominać.

Nie wiem po co wróciłem do Wrocławia. Chyba po to, by rozruszać szkoły tutaj albo po prostu pobyć z rodziną i znaleźć to, co sprawiło, że jestem taki jaki jestem. Długo w ogóle nie potrafiłem się odnaleźć, bo moja rodzina jest bardzo “ciężka”. Przez ten czas, który spędziłem w Londynie nabrałem trochę doświadczenia treningowego i trenerskiego, a tutaj niestety nie działo się zbyt wiele. Miałem kupę szczęścia w tym wszystkim i choć są miejsca, w których byłoby mi duuuuuuuuuuuuużo łatwiej, to jakoś zależy mi, by choć trochę naprawić to, co postanowili spierdolić ci nade mną. A jak się nie uda to znajdę sobie robotę w innym kraju.

następna galeria

treningi ze mną: Plemię