poprzednia galeria

Zuza

rocznik '84, podróżniczka

To uczucie, że nie marnuję życia tylko pochłaniam je całą sobą
i kiedy z wyprawy przywożę coś więcej niż tylko opaleniznę

Wcześnie wyjechałam z domu. Najpierw mieszkałam w internacie w Ostrowie Wlkp. To był internat technikum kolejowego i większość moich kolegów wybierało się na studia właśnie do Wro. Złożyłam dokumenty i zdałam egzamin na AWF na Turystkę i Rekreację. Tak zaczęła się moja przygoda z miastem spotkań i trwa do dziś.

Zawsze miałam chęć poznawania świata, smakowania go, doświadczania go z niesamowitymi ludźmi. Na obozie wędrownym poznałam Łukasza. Trafiliśmy na siebie po większych i mniejszych perturbacjach życiowych. Chemia zadziałała i mam frajde, że razem dzielimy pasję do podróży.

Ostatnio byliśmy na Kubie. Chcieliśmy zobaczyć tam Cayo Coco słynne z przepięknych plaż i dzikości. W rzeczywistości okazało się, że wyspa jest powoli pożerana przez buldożery budujące kolejne hotele. W hotelu pracowniczym w głębi wyspy (49 PLN zamiast 700 PLN w sieci hoteli Iberotel) mieliśmy apartament składający się z dwóch sypialni, salonu, oraz tarasu na którym spędzaliśmy wieczory paląc cygara i wpatrując się w gwieździste niebo wspominając przygody przeżytego właśnie dnia. Na Cayo Coco plaża nie jest dzika, bo przy brzegu stoją 2 hotele, ale jest to prawdziwie niebiańska plaża.

następna galeria